W Krakowie nie ma ŻADNEGO przekroczenia "norm czystości powietrza"!
Dwa miesiące temu wezwałem Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa do podania Projektu Uchwały o SCT w Krakowie, oraz wszelkich informacji o stanie powietrza w Krakowie, które upoważniałyby do wprowadzenia zakazu wjazdu do Krakowa określonych typów pojazdółw.
W odpowiedzi na moje pismo Rada Miasta Krakowa stwierdziła, że nie posiada ŻADNYCH INFORMACJI o stanie powietrza w Krakowie!
Wezwałem więc Prezydenta Miszalskiego - do podania takich informacji i do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi!
Równocześnie sam prowadziłem badania stanu powietrza w Krakowie, albowiem posiadam narzędzia do prowadzenia takich pomiarów.
I wtedy -
jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki powietrze w Krakowie nagle się poprawiło.
Tym bardziej, że wezwałem rządowy Ośrodek badania stanu powietrza - do podania żądnych informacji.
Od ponad dwóch miesięcy mapa jakości powietrza w Krakowie wygląda tak - jak na załączonym zdjęciu.

Był co prawda duży skok zanieczyszczeń w okolicach 23 marca br, ale były to dymy przywiane nad Kraków z niemieckiej Saksonii i Brandenburgii - gdzie znajdują się największe elektrownie węgla brunatnego w Europie.
W zeszłym roku badałem stan powietrza w "Worku turoszowskim", ale wobec niemieckich elektrowni - Polska to oaza ekologii!
Podsumowując stwierdzę, że:
bywają okresowe przekroczenia tak zwanych "norm" jakości powietrza, ale wynikają one albo z zanieczyszczeń z dalekiego przemysłu, albo ogrzewania domów w czasie ciężkich mrozów.
Najbardziej zanieczyszczają Kraków domy na zachód od Krakowa - bo stamtąd najczęściej idzie wiatr.
Tak więc twierdzenie, że to samochody doprowadzają w Krakowie do smogu jest BEZCZELNYM OSZUSTWEM urzędniczym i zarówno Aleksander Miszalski - jak też dwie Sędzie z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, które to OSZUSTWO poparły - winni ODPOWIEDZIEĆ KRANIE za swoje przestępstwo przeciwko wolności obywatelskiej.
Przeżyłem w Krakowie czasy ogromnych zanieczyszczeń powietrza w latach siedemdziesiątych i osmiemdziesiątych.
Gdyby coś takiego było dzisiaj - to jako pierwszy żądałbym ograniczenia zanieczyszczeń.
Chociaż tamte zanieczyszczenia - podobnie jak obecne - pochodziły głównie przemysłu.
Dziwnym trafem nie ustawiono ŻADNEJ stacji pomiaru jakości powietrza przy Elektrociepłowni Łęg.
Nie ma też ŻADNYCH pomiarów tlenków azotu w okolicach dawnej Huty Lenina, bo to dzisiaj obcy kapitał.
Podsumuję więc znaną frazą:
"kłamali rano, wieczorem i w nocy"
Kumple Miszalskiego dokonali ordynarnego skoku na kasę Polaków.
Ponieważ ta KRADZIEŻ dokonana została w związku z pełnieniem funkcji publicznej - to zasługuje na szczególnie wysoką karę.
Artur Łoboda |